Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
324 posty 1184 komentarze

Adamus

Mirek - Czem się dzieje, że lud, co tyle ukochał ziemię swoją, który na jej ołtarzu złożył tyle ofiar i poświęceń (...)czem się dzieje,że naród taki przyszedł do upadku? K. Libelt O miłości ojczyzny

Eldorado polskich nauczycieli

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Cały czas słyszę w różnych mediach jak to cudownie być w Polsce nauczycielem. Z niedowierzaniem słucham jak na okrągło jest powtarzane, że nauczyciel zarabia 4500,00 zł. Skąd jest taka kosmiczna kwota, skoro nauczyciel dyplomowany z dwudziestoletnim stażem otrzymuje netto 2350,00 zł.? W tym jest 20% dodatek za staż.

Gdy wliczy się w średnią nadgodziny, pensje dyrektorów szkół i innych placówek oświatowych, pracowników kuratoriów itd., to może będzie 4500,00 zł. Brutto! Ale co tam, wystarczy powtarzać, że nauczyciel tyle zarabia i informacja idzie w świat.

Od kilku dni ponadto powtarza się, że nauczyciele ciągle narzekają, choć w zeszłym roku dostali 7% podwyżki i podobne dostaną w tym roku, choć jest to podwyżka od podstawy pensji, więc nie obejmuje już żadnych dodatków. Kompletnym absurdem jest już twierdzenie niektórych polityków z PełO, że zwiększy to tylko dziurę budżetową i w ogóle spowoduje kryzys finansowy państwa. Dodają przy okazji, że studenci kierunków pedagogicznych zgodziliby się pracować w szkołach za o wiele mniejsze pieniądze. Przypomnę, że nauczyciel stażysta otrzymuje na starcie ok. 1300,00 zł netto. Pytam się więc za ile zgodziliby się pracować, za 500,00 zł? Na jakiej podstawie padło takie sformułowanie nie wiadomo. Ale za to kilka milionów Polaków usłyszało, że są chętni do pracy w oświacie za mniejsze pieniądze. Zwolnijmy więc obecnie pracujących nauczycieli i zatrudnijmy młodych, wykształconych tak, że gdyby przyszło im uczyć, to za kilkanaście lat Polska stałaby się krajem małp.

Inny przykład. Jeden z burmistrzów niewielkiej miejscowości zaraz po wyborze powiedział, że zacznie od zrobienia porządku z nauczycielami, którzy w jego ocenie biorą pieniądze za nic. Porządek ten ma polegać na likwidowaniu szkół w maksymalnym wymiarze i w następstwie zwalnianiu nauczycieli. Jakie ugrupowanie polityczne ów prostak reprezentuje nie muszę tu chyba pisać.

Wiadomo, nauczyciel nic nie robi. Idzie sobie na 18 godzin w tygodniu do pracy, ma wakacje, ferie, przerwy świąteczne. Żyć nie umierać. Prace klasowe, testy itp. sprawdzają się same. Wywiadówki, rady pedagogiczne, olimpiady, konkursy odbywają się też same.

Jako podsumowanie napiszę, że wg wiedzy jednego z mych znajomych pensja sekretarki ze średnim wykształceniem w ABW wynosi ok. 3500,00 zł. netto.

 

KOMENTARZE

  • Bodajbyś cudze dzieci uczył.
    Nauczyciele nie są jedynym celem wrogiej kampanii. To tylko część czegoś większego. Celem jest oczywiście całokształt edukacji psutej już od lat (wprowadzenie gimnazjum, likwidacja szkół zawodowych, obniżenie rangi studiów, przerzucanie finansowania na samorządy itd; wszystkie te pseudo reformy)a z pomocą minister Halowej dożynaną na naszych oczach obecnie kiedy kasa pusta.
  • @autor
    Właśnie dzwoniła moja siostra wzburzona tym artykułem na onecie o eldorado nauczycieli. Jej pensja to 1900 zł na rekę. Po dwóch fakultetach i kanadyjskim magistrze. Praca często w soboty gdyż są zawsze jakieś ekstra zajęcia. W te, tak wypominane wakacje pisanie podań o dotacje dla szkoły, programów, etc. W prasie zauważam celową nagonkę na nauczycieli i dyskredytowanie ich pracy. Nikt nie prostuje tych urban tales o ich ponoć tak wysokich zarobkach i 18-godzinnym tygodniu pracy.
  • @koolart
    Najbardziej atakuje się nauczycieli i górników. Tytuły są drażniące i wiele osób wypowiada się w nieprzychylnym tonie. Chyba u nas tak jest, że każdy doskonale zna specyfikę pracy nauczyciela, górnika czy lekarza. Czemu ma służyć taka kampania? Wydaje mi się, że jak zwykle chodzi o pieniądze. Obecne przepisy dotyczące nauczycieli mają się zmienić. Wydaje mi się, że ktoś na tym skorzysta, więc warto podjąć takie działania aby opinia publiczna była za wprowadzeniem tych przepisów.
  • Oj tam, oj tam;)!
    Wywiadówki to bezsens. To coś dla tych, którzy uwielbiają marnować czas (i rodziców, i nauczycieli). Większość rzeczy da się teraz załatwić drogą elektroniczną. Na olimpiady i konkursy i tak przygotowują dziecko rodzice:). Przynajmniej tak jest u mnie.
    Prace klasowe to coraz cześciej pic (z uwagi na wartość merytoryczną tematu oraz na fakt, że sam temat zakłada maksymalne uproszczenie pracy). Sprawdzanie testów można zlecić małpie:). W jednej takiej szkole robi to czasem jeden z uczniów.
    Brutalnie mówiąc: nie ma musu być nauczycielem;).
    Osobiście jak patrzę na to z zewnątrz, to największym problemem jest wg mnie: biznatyjski rozkwit praw ucznia (a obowiązki to gdzie? Hę?) i wynikłe stąd zdziczenie (czasem wprost zagrażające integralności fizycznej osoby nauczyciela) i równie bizantyjski rozrost biurokracji (Wy na prawdę potrzebujecie tych rad, sprawozdań, kwitariuszy i inych takich?!).
    Obserwuję też, że kto nie "dał se rady na polibudzie" to szedł na pedagogikę. Dziś ci ludzie uczą moje dziecko... - "Rence normalnie opadajom".
    Na szczęście jest kilku osobników z powołaniem, którzy za cel przyjęli nauczyc te cholery (uczniów mam na myśli) czegoś ważnego, użytecznego, no, NAUCZYĆ ich czegoś. Tym się należy cześć i chwała. Tym większa, że program i system oświaty przeszkadza im w tym jak może.
  • @ AUTOR
    WRESZCIE na Ekranie tekst na ten temat. Mam żone polonistkę w liceum i parę tygodni temu już tutaj musiałem dawać odpór jakiemus idiocie, ktoryw iście onetowym stylu mądrzył się o tych 5000 zł, któe od wrzesnia tego roku dostanie nauczyciel (w domyśle dyplomowany).

    Gdyby to była prawda, to ja bym:

    1/ albo zonę udusił, że nas okrada i utrzymuje sobie luja na boku,

    2/ albo się zwolnił z roboty i najął do opieki nad naszym dzieckiem.

    Kwota 2350 netto/m-c dla nauczyciela dyplomowanego ze stażem i nadgodzinami to UPIORNIE prawdziwa kwota, panie kolego.

    Najgorsze, ze póki taki idiota jeden z drugim nie poczują na własnej skórze, jakie to kofitury, dopóty nawet powiedzenie "bodajbyś cudze dzieci uczył" NIE DZIAŁA.

    Szkoda.

    Poniżania rangi zawodu ciąg dalszy (nastąpi).
  • @leoparda
    No, z górnikami bądź ostrożniejsza - mam kilku znajomych (hanys jestem), i między nimi 4000 do reki z sobotami to nie żaden wynik.

    Problem polegnia jednak NIE NA TYM, że górnicy czy nauczyciele ZA DUŻO zarabiają, tylko na tym, ze reszta ludzi w Polsce najczęściej zarabia ŻAŁOŚNIE MAŁO.

    Stąd się bierze zawiść.

    Jednak, patrząc na obecne realia, górnicy zarabiają BARDZO DOBRZE. Prawie dwa razy więcej niż dyplomowani nauczyciele czy policjanci. A uwzględniając 13, barbórki etc. świadczenia - JESZCZE WIĘCEJ.

    To nie do końca normalne.
  • @bez kropki
    W skrócie i niegrzecznie ci powiem, ze zwyczajnie pierdolisz brednie. Szczególnie we fragmencie o małpie.

    Poza oczywiście akapitem:

    / Osobiście jak patrzę na to z zewnątrz, to
    / największym problemem jest wg mnie: biznatyjski
    / rozkwit praw ucznia (a obowiązki to gdzie? Hę?) i
    / wynikłe stąd zdziczenie (czasem wprost zagrażające
    / integralności fizycznej osoby nauczyciela) i równie
    / bizantyjski rozrost biurokracji

    Źle o twojej orientacji w temacie świadczy zadawanie idiotycznego pytania "Wy na prawdę potrzebujecie tych rad, sprawozdań, kwitariuszy i inych takich?!)."

    Jasne, nauczyciele PASJAMI, z PODNIECENIEM GRANICZĄCYM z seksualnym LUBIĄ rady, sprawozdania i inne takie.

    Sorry, ale wygladasz na rodzica, ktory ze szkołą ma tyle wspolnego, ze chadza czasem na wywiadówki.

    Kompromitujesz się zwyczajnie.

    PS. Znam całe stada funkcjonalnych idiotów z polibudy. Śląskiej. Gdzie sam studiowałem.
  • @bez kropki
    Zdecydowane uproszczenie. Nauczyciel nie tyle chce, ile musi pisać jakieś sprawozdania, wypełniać np. arkusze ocen, prowadzić dziennik klasy itp.popierdółki biurowe. Nie każdy ponadto ma w Polsce dostęp do internetu. Należy także doceniać osobisty kontakt z rodzicami, który jest nieporównywalny w żadnym wypadku do internetowego.
    Zapraszam także wszystkie małpy do sprawdzania np. próbnych matur z języka polskiego.
  • @MisQot
    To witam w klubie mężów polonistek:) I pewnie chcielibyśmy mieć małpy, o których pisze bezkropki, bo odciążyłyby nasze żony. Może choć troszkę. Pozdrawiam:)
  • @Mirek
    Kopanina z kuniem, któren jaki jest, każden widzi.

    Powiesz takiemu, że po trzech-czterech godzinach sprawdzania matur twoja kobita na muchy mówi "pta-pta" - to ci powie, ze widocznie się nie nadaje.

    Szkoda w ogóle czas marnować.
  • @Mirek
    Bezkropek w żaden sposób nie ogarnia swoim rozumkiem, ile roboty ma np. polonista, uczący 6-8 klas po 35 dzieciaków.

    Jeszcze ci napisze, bezczelny, że nauczyciel taki nie traktuje indywidualnie JEGO dziecka.

    Bedącego jednym z np. TRZYSTU dzieciaków, które ma na głowie.

    Bezkropek po prostu nigdy nie miał osobiście do czynienia z KILKOMA SETKAMI ludzi w ciągu tygodnia.

    No, chyba że pracuje w supermarkecie na kasie.

    Wtedy wygrywa na statystyki.

    Jednak po jednej dniówce zaczniemy go wypytywać o charakterystyki osobowe, cechy fizyczne, tembr głosu i poglądy polityczne każdego z obsłuzonych klientów.

    I tak dalej, i tak dalej...

    ;-)
  • @MisQot
    Masz rację! Bezkropek wygłasza opinie jakby był bez mózgu. Najgorzej jak ktoś zabiera głos w sprawie, o której nie ma bladego pojęcia.
  • @MisQot - Jak to miło, gdy ludzie okołopedagogiczni
    wiedzą co to środki stylistyczne:). Środki wyrazu (patrz "małpa"). Tak samo jak pytania retoryczne "Wy na prawdę potrzebujecie...") :).
    I nie, na wywiadówki NIE chodzę z zasady. Szanuję bowiem czas i pracę innych. Swoją też, ale to akurat nauczycieli nie obchodzi:). To ostatnie, to już inna sprawa.
    Na szczęście nie studiowałam na Śląskiej;). Ino gdzie indziej;). Mniejsza z tym.
    Cieszę się, że dotarł do Was zasadniczy sens mojego przekazu - że mianowicie obecne szkolnictwo (obudowane całą tą bizantyjską celebrą) jest bezadziejne.
    A że się niby to kompromituję:)? A co WAS to martwi?:)
    Ja nazywam to mówieniem prawdy (tak, ruszyło mnie, bo widzę cały bezsens tego, co ze szkołami się obecnie wyrabia, stąd emocjonalny ton). Jak chcecie, możecie to zwać kompromitacją. To znowu nie moje kwiaty:).
  • @Mirek - część odpowiedzi zapodałam MisQutowi
    A odnosi się też do Twojego komenta. A co do matur - chętnie sobie dorobię:). Nie ma sprawy. Jako małpa:) czuję się zaproszona:).
  • @MisQot -tak jezdem bezczelna totalnie:).
    Widząc szkołę i jej mizerię, w tym te kalsy 35 cio dzieciakowe (o których piszesz) nigdy, ale to NIGDY NIE żądałąm indywidualnego traktowania moejgo "dzieciaka". Swoej dziecko uczę sama. W domu. Do szkoły ono chodzi "odbębniać obowiązek":).
    Z ludżmi mam do czynienia:) W domu i oborze:). Nie na kasie, tylko w gorszym miejscu:).

    Wypytywać mnie możecie (jakoś tak bezczelna jestem, że kojarzę swoich klinetów) ;) jednak NIC Wam nie powiem, bo mi nie wolno. Ot, taka praca.

    I nie, roboty polonisty nie ogarniam. Bo jej nie widzę. Przynajmniej w przypadku mojego przychówka. Widzę tylko totalne przeciążenie go robotą bzdurną (papierologia + syzyfowy trud okiełznania produktów bezstresowego wychowania). No, ale te rzeczy Was nie oburzają;). W przeciwieństwie do stwierdzenia, że źle się w szkolnictwie dzieje;)).

    I tak dalej, i tak dalej.
  • @Mirek 0 Jes.
    Biorąc pod uwagę, że swoje młode oraz dzieci sąsiadów wyprowadzam na wykształconych (czyt. domowa robotą nparawiam błędy systemu edukacji), to faktycznie NIE mam bladego pojęcia o sprawie.
    A że mózgu nie mam? Jam ci kobita. A te wg neiktórych konserwatystów człowiekiem nie są:). Ale to juz inna bajka:). Najbardziej mi się podobają argumenty ad personam - urocze:).
  • @MisQot - po 4 godzinach? a po 14 nie łaska:)?
    Te humanisty to jakieś miętkie ludzie są;). Ale do rzeczy. Jak się walnie nauczyciel to skutkiem będzie błędnie wystawiona ocena (od której można się wszak odwołać, ani katastrofy od tego nie będzie). Jak się w swojej robocie walnie weryfiaktor (nie mówię, że projektant, bo on od tego ma weryfikatorów), to skutkiem będzie zawalenie się mostu (a od tego trudno się odwoływać).
    Dobrzy inżynierowie (te bladzie bez mózgu) biorą robotę do domu, bo... ktoś chce właśnie ich (bo są dobrzy) a w ramach etatu się nie zmieszczą, bo by inwestor stracił termin i dofinansowanie z Unii. (Zrobiłbyś komuś takie kuku?) No więc inżynier bierze robotę do domu i po 14 godzinach nie ma prawa mówić na muchy ptatpy. Nie dlatego, że tak mówił Urban:), tylko dlatego, ze - patrz wyżej o tym moście. Bierze i się nie skarży, jak to ciężko pracuje, jaka to praca nad siły itepe.:). Bo wie, że sam ją sobie wybrał... I dlatego w milczeniu ponosi konsekwencje swojego wyboru.
    No, ale widać praca umysłowa przez 4 godziny jest cięższa niż przez 14 godzin.
    Jako debile bezmózgie po polibudach narażeni jesteśmy jednak równiez na inne okoliczności przyrody - a, ot, trafi się betonowanie czegoś tam - dwie doby "cięgiem" podjeżdżają "gruszki" i "leją w zbrojenie". Masz etat, i co z tego, i tak pomożesz kolegom (tym co są na umowach, nie etatowi) - przez te dwie doby nadzór musi być ciągły ("a tam wieje jak cholera"), no to się zmieniacie i tak po parę godzin nockami:). Ale to oczywiście pikuś:) i osoba, która tego doświadcza nie ma zadnego prawa mówić o ciężkiej pracy, prawda:)? Prawda;). Kóń albowiem jaki jest, każden widzi.:)
    To tyle w temacie ciężkiej pracy. Za którą inżynier nie ma ani dłużych wkacji, ani urlopu na poratowanie zdrowia (płatnego), ani wcześniejszej emerytury.
    Zaś użeranie się z eurokratami to bjaka sama w sobie (coś zbliżonego do poprawiania matur nad-matołków) :).
    N.b. nie uważacie, że "przepuszczanie" nad-matolstwa jest złe? Ale, jak orzekło grono, ja się nie znam:).
  • @bez kropki
    Nie o licytowanie się profesjami wszak chodzi i obrzucanie wyzwiskami tym bardziej (za moje przepraszam, ale też mnie poniosło). Przedstawiłem problem. Uprościłaś i dalej swoje udowadniasz. Nauczyciele nie narzekają, tylko napisałem, że przedstawiane są fałszywe opinie. A matur w weekendy byś sprawdzać nie chciała. Pieniądze niewielkie, a pracy mnóstwo. Ale wiem, inżynier to dopiero ma ciężko...Przecież nie o to chodzi, lecz o to, by ktoś nie mówił za Ciebie i to nieprawdę jaką masz łatwą i przyjemną pracę, i jeszcze super płatną.
  • @MisQot
    Nie zrozumieliśmy się, może nie za dokładnie napisałam. Tekst o nauczycielskim eldorado był na Onecie i moje spostrzeżenia dotyczyły tego portalu. Natomiast masz rację, że ludzie za swoją pracę zarabiają za mało.
  • @bez kropki
    Uprawiasz demagogie. Jako "inżynier" powinieneś być człowiekiem wykształconym i zadawać sobie sprawę, że twoi rozmówcy myślą i rozumują samodzielnie. Ty próbujesz narzucić fałszywy, wypaczony obraz, który podejrzewam jest wynikiem twojej własnej frustracji. Rysujesz obraz "Pstrowskiego" co to od świtu do nocy wylewa ten beton na mrozie :-))) Już ci wszyscy uwierzyli jak codziennie p0o 14 godzin na mrozie ten beton wylewasz... Są dni gdzy każdy czy to inżynier czy nauczyciel czy każdy inny pracownik pracuje więcej niż powinien. Więcej i ciężej. W każdym zawodzie są ludzie bardziej wartościowi i mniej wartościowy. ale ty i twoja wypowiedź jesteście dowodami, że żaden zawód tak jak zawód nauczyciela nie jest poddawany takiej nagonce i propagandzie. Zastanawia mnie zawsze przy okazji takich rozmów dlaczego tacy ludzie jak ty jadą z góry na dół po nauczycielach: że to mało pracują, mają dużo wakacji i zarabiają za dużo. Nie widzą jednak i ty też tego "inżynierze" nie widzisz i jakoś nie rozpaczasz nad losem wykładowców na uczelniach! Przecież oni pracują jeszcze mniej godzin, jeszcze więcej mają wakacji i jeszcze więcej zarabiają!!! Jakoś nie marudzisz, że mają za dobrze. Wypadałoby się zastanowić nad tym co piszesz. Społeczeństwo opiera się na pracy każdego człowieka i szkalowanie innych tylko dlatego że mają inaczej niż ty nie świadczy dobrze o tobie. Jesteś zdolny. Zostań nauczycielem! Co ci przeszkadza? Nie będziesz musiał wylewać betonu, marznąć, będziesz miał dużo wolnego i będzie ci tak dobrze, że "dobrze ci tak". Nie chcę bezkrytycznie bronić nauczycieli. Znam dobrze to środowisko i wiem co mówię: są w nim ludzie pracujący ciężko i tacy, którzy nie robią nic. Dokładnie tak jak wśród inżynierów wylewających beton, lekarzy, policjantów i sprzątaczek. Nie znaczy to jednak, że w czambuł głupia dyskusja można niszczyć czyjąś godność. Nie da się prowadzić wykładu 8 godzin dziennie przez 5 dni w tygodniu. Tak jak nikt nie każe sędziemu sądzić 8 godzin dziennie. Jakoś nie rozpaczasz nad tym. Praca nauczyciela i żenujące jest to że muszę to przypominać to nie tylko wykłady. Nie zapomnij, że nauczyciel to też opiekun świetlicy, bibliotekarz a oni nie pracują 18 godzin tylko wiele więcej i też uczą i też mają zajęcia. Nie sposób tu opisać i wyjaśnić specyfikę tego zawodu. Jedno jest pewne i tu dobra wiadomość dla ciebie. Powinieneś się już cieszyć. Pani minister Przedpokój juz pracuje nad tym żeby zabrać wszystko co się da nauczycielom. W swoim zacietrzewieniu nie zauważyłeś, że wcześniejsze emerytury już zabrała nauczycielom. Te roczne urlopy które cię tak męczą o dziwo sam Tusk chce wprowadzić dla wszystkich zawodów, ale wracając do pani minister Przedpokój to za chwilę zgodnie z twoimi intencjami zabierze nauczycielom wakacje, zwiększy pensum dydaktyczne do 25 godzin i spowoduje że polska oświata rozsypie się całkowicie, a 200 tys nauczycieli przyjdzie do ciebie lać z tobą ten beton. Będziesz zadowolony. Ostatecznie po co szkoła? Ważne że będziesz mógł dobrze spać bo nauczyciele będą tyrać tak że wreszcie zrozumieją po co jest rów między pośladkami... Co ja mówię będziesz zadowolony... ty juz się ciesz...
  • @bez kropki
    Witaj, każda praca ma swoje plusy i minusy. Są ludzie predysponowani do danej pracy. Tylko takich ludzi jest stosunkowo mało i w tym tkwi problem, a może to nie problem, a tak ma być. Co mam na myśli? Na co najczęściej narzekają moi znajomi pracujący w szkole? Na zmęczenie psychiczne. To wcześniej już podnoszono. Praca z młodzieżą, którą trzeba jakoś "okiełznać" i jeszcze czegoś nauczyć jest wyczerpująca. Poza tym problemy wychowawcze, które uzewnętrzniają się w szkole i które trzeba rozwiązywać. To sprawia, że człowiek jest zmęczony. Inny przykład szefa wielkiej firmy budowlanej, który codziennie wracał z pracy do domu o godzinie dwudziestej, a "firmowe" konsultacje trwały do 22. i nigdy nie mówił, że jest zmęczony. Przykładu nauczycielskiego, który nie byłby zmęczony pracą nie znam, ale sądzę, że tacy ludzie też są. Czyli praca męczy większość ludzi, poza tym małym odsetkiem ludzi predysponowanych psychicznie do tego zawodu. Tak to nazwałam i nie jest to jakaś prowokacja czy zarzucanie braku kompetencji w danej dziedzinie.

    Natomiast, aby porównywać daną pracę z inną należałoby je wykonywać przez jakiś czas i to przynajmniej parę lat. Dlatego dyskusja jaka praca jest cięższa dla mnie jest bezprzedmiotowa. Poza tym są różne szkoły, te szkoły mają różne kadry, w jednej jest lepiej, w innej gorzej. Tak samo jak w życiu. Wcześniejszej emerytury już nauczyciele nie mają (tak mi mówiono). Kobiety pracują do 60. roku życia, a mężczyźni do 65. roku życia.

    Natomiast co widzę? Temat nauczyciele i już jest niezgoda. To może przyjmijmy, że trzeba wiele zrobić w tej materii aby naprawić polską oświatę. Potrzebne są rozwiązania systemowe, które będą dobre dla młodzieży, nauczycieli i rodziców, a nie robione pod potencjalnych wyborców, którzy zagłosują na daną partię.
  • @bez kropki
    Ależ człowiek, w takim razie ROZDZIEL system tworzony przez Kaskę Hall, ochoczo kontynuowany po poprzednich geniuszch intelektu na stolcu ministerialnym - OD NAUCZYCIELI, którzy są w ten system wtłaczani i zmuszani do dziesiątek kretynizmów i biurwizmów.

    Ty natomiast piszesz na kształt grochu z kapustą.

    Zdecyduj się.

    Na wywiadówki nie chodzisz... czyli zawracasz dupę na przerwach, które najczęściej sa obowiązkowymi dyżurami nauczycieli na korytarzach szkolnych...

    Trzecia opcja - "kontakt elektroniczny" - nienajlepiej świadczą o twoim rodzicielstwie.

    Mówię ci to jako rodzic.
  • @bez kropki
    Aaaa, czyli jesteś dziewczyną.

    Nie masz pojęcia w co się wpierniczasz z tymi maturami.

    Serio. NAJMNIEJSZEGO pojęcia.

    Rany, z kim i o czym ja musze dyskutować...
  • @bez kropki
    Powtórzę stosując twoje oborowe zapatrywania - nauczyciele mają ZEROWY wpływ na system, w którym pracują, a ty mieszając gnój z sianem, nie potrafisz oddzielić jednego od drugiego.

    Taka nieumiejętność rozdzielania argumentów jest właśnie kompromitująca.
  • @bez kropki
    Dam se upierdolić oba palce serdeczne, ze robota architekta jest NICZYM w sensie wysiłku umysłowego w porównaniu z robota polonisty przy maturach.

    Nie ma sensu się wdawać w dyskusje.

    A od tyh wakacji dłuższych od pare dni od innych się odpierdykaj z łaski swojej - chętnie każdy belfer z nich zrezygnuje, gdy mu ktoś zapłaci chocby POŁOWĘ tego co wyciąga architekt.

    CO tam połowę...

    JEDNĄ TRZECIĄ.
  • @leoparda
    Ja tez jakiś czas temu czytałem o tym eldorado własnie na Onecie.
  • @Mirek
    Dokładnie.

    Wiecznie tylko przypierdalanie się do lekkiego, łątwego zycia nauczycieli - co codziennie musze konfrontować z moją małżonką i jej zmęczeniem.
  • @fasachalan
    Rewelacyjna riposta.

    Dzięki.
  • @MisQot
    A takie "tytuły" są po to aby skłócać. Jak widzę wiele pisze się tam o nauczycielach i górnikach. Komentarze są w większości mało pochlebne lub jawne prowokacje. Zastanawiam się dlaczego cicho jest o pracy lekarza, prawnika czy nauczyciela akademickiego. Wydaje mi się, że nauczycieli uczący w szkołach jest więcej niż pozostałych, górników też jest sporo. A powodem jak zwykle są pieniądze. Gdy pokaże się te zawody jako biorące więcej niż inne i to jeszcze z kieszeni podatnika to wtedy można się zabrać za odbieranie im pieniędzy bez tzw. społecznego sprzeciwu.
  • @Mirek - Pierwsze primo - mogę pracować w weekendy,
    bo mi to nie pierwszyzna. I na prawdę chętnie dorobię w ten prosty:) sposób.
    Drugie primo - oj, tam, oj tam - ile ja się nasłucham ("nic nie robi, tyko sie mondrzy", "łazi i nosa tka gdzie nie trza" - to tylko te przykłady, które nadają się do powtórzenia w eleganckim towarzystwie). Tyle tylko, że ja sobie z tego NIC nie robię. Tak samo jak z tych debili co to po polibudzie są i egzystują:) Bo widzisz, kij tam w oko stereotypom (krzywdzącym). I tak, jak się co spsuje, to "przyjdzie inżynier i naprawi":). Edukację takoż:))) - I wiem, co gadam, bo właśnie jestem po rozmowie (telef., bo nie mam czasu na wizyty) z fizykiem mojego dziecka. Fizyk fajny, jeden z tych, co uczą, bo mają do tego iskrę bożą i w trudzie walczą z kłodami, jakie im pod nogi rzuca system. Przed takim nauczycieelm wyskakuję z auta na ulicy, kłaniam się UPRZEJMIE i równie urpzejmie proszę by dał mi możność podwiezienia go gdzie sobie życzy (on nie ma auta a taki młody to znowu nie jest). No więc naradzałam się z gośćiem, bo on zadał mojemu pędrakowi zrobienie wahadła "Fuko". Wiedząc co to "fuko" zanabyłam więc "kardana" i z tym kardanem młode dziś do niego poleciało z pytaniem w którym miesjcu szkoły ma to być zamontowane (od tego zależy dalsze przygotowanie mocowania wahadła i osadzenie "kardana"). Po dzisiejszej naszej awanturze miałam tę satysfakcję, że on nie wiedział, jak to zamocować na haku:). Jako bezmózg i świnia, tudzież wredna suka nie mogłam się porwstrzymać od uśmiechu:).
  • @fasachalan -rzecz w tym, że ja NIE chciałam zostać nauczycielką:)
    Tylko wredną suką inżynierem. I daltego teraz nie miaukam, jaka to ciężka praca:).
  • @fasachalan - PS. A gdzie napisałam, że na mrozie beton wylewam:)?
    No, ale jam niewykształcona, to i nie wiem co piszę;).
    Pracę wykłądowców akademickich przypadkiem znam. Wiem ile czasu zajmuje przygotowanie wykładu.
    A miłości do P. Hall uprzejmie proszę mi nie wmawiać - gdzieś napisałam, że mi się obecny system podoba?:) Nie? To proszę nie uprawiać demagogii:).
  • @leoparda - No właśnie. Szkoły są różne.
    Także takie, w której uczeń sprawdza sprawdziany:) (Autentyk.) - Takiej szkoły, to sorry, ale poważać nie będę, zwł. przy labidzeniu, jak to źle.
  • @MisQot - W ogóle do szkoy nie chodzę. Już nie muszę:).
    Dlatego nei ma mnie też na przerwach:). Mam albowiem kurewski zwyczaj szanowania pracy i czasu innych, com rzekła wyżej, ale najwyraźniej jakoś trudno;) Ci było doczytać.

    Dla Ciebie groch z akpustą (Pyszna potrawa, swoją szosą) a dla mnie - skróty myslowe rzucane w przerwach miedzy 1 a 2 robotą:).

    A że system jest głupi, to pisałam wyżej. Tak mi się przynajmniej zdaje;). A że dziwię się ludziom (tu: nauczycielom), którzy nie protestowali (Protestowali? Nie było słychać. Może mainstream ich przykrył? Nie posiadam takich danych.), gdy im te cuda wprowadzano. TERAZ płaczą, gdy się mleko rozlało?!

    Tak, rodzicem też jestem do dupy - odrabiam z dzieckiem lekcje, zamiast tracić czas na nasiadówki (tu: wywiadówki). Potworne:) Pomijam inne rzeczy, które z nim robię. Pomijam, bo Ty najwyraźniej wiesz lepiej:). Jako rodzic (nie wiem mój, czy mojego młdoego - hihi).
  • @MisQot - Nie musisz:).
    A pojęcie akurat mam. O tych maturach też. Znam parę nauczycielek. Stykam sie z ich problemami. JEJU!!! Jak ja bym chciała mieć ich problemy:) (To był żart - dla wyjaśnienia.)
    Na prawdę i na serio, chętnie podejmę taką fuchę.
  • @MisQot - Architektem NIE jestem:)
    A Twoich palców nie chcę. Po prostu proponuję zamianę.
    Pracy inżyniera nie znasz. Zresztą nie musisz. Za to jakbyś miał możność porównania, to byś głupot nie gadał. Znaczy, rozumiem, że poprawianie po matołach, to męczące;), ale o tym pisałam juz wyżej. Główną moją tezą było to, że każda praca jest na swój sposób ciężka. Jak ktoś nie daje rady niech się mo że przekwalifikuje zamiast narzekać? Bo ja widzisz taką paskudną wadę mam (dys-mózgowie, ani chybi), że jak jest problem, to trzeba to rozwiązać (tu: doamgac się odkręcenia reformy??) zamiast narzekać, jak to strasznie ciężko jest.
  • @MisQot -Skoro maja zerowy wpływ, to czemu nie próbują go uzyskać?
    Jakieś protesty? Organizowanie się? Czy tylko narzekanie? A co do gnoju, to przeczytaj moje w/w teksty. Jakby się dało, to ze zrozumieniem:). Czy ja potępiam Nauczycieli, czy płaczliwe łajzy (to tak a porpos oddzielania)? Czy ja buczę na nauczycieli, czy piszę, że im system (SYSTEM) kłody pod nogi rzuca? Hę?:)
    Analiza to widać kompromitująca rzecz;).
  • @bez kropki
    fasachalan -rzecz w tym, że ja NIE chciałam zostać nauczycielką:)
    Tylko wredną suką inżynierem. I daltego teraz nie miaukam, jaka to ciężka praca:).

    Skoro sama o sobie takie rzeczy piszesz to ja już nic komentować nie będę... Współczuję. Naprawdę, bez ironii.
  • @MisQot- MOgę się nie tylko odpierdydkac, ale nawet
    uprzejmie odpierodlić:). Pod warunkiem, że mi (logicznie, nie emocjonalnie) uzasadnisz i wyakżesz, że praca nauczyciela katorgą jest. MOje albowiem obserwacje są inne. - Albo se ludzie daja rady z tą sysyfową pracą (pisałam o niej, czy tylko mi się zdawało?), albo NIE.
    Albo ograniczają się do narzekania, że jest źle (tego akurat nie neguję), albo próbują coś robić, by zaradzić złu. No, ale na "rodzielanie" mają monopol wkurzeni mężowie zapracowanych polonistek:).
  • @fasachalan PS 2 :) - Na moją "pogardę"
    nauczyciele pracowali długo i CIĘŻKO:).
    I nie, nad nikim nie rozpaczam. - Każdy sobie wybrał zadów, czyż nie?:) Ale o tym też juz pisałam. Tyle tylko, że łatwiej jest wylewać swoje frustracje:) niż przeczytać ze zrozumieniem tekst adwersarza:) (Jest takei zjawisko w psychologii i jako kumpel nauczycieli wiesz jak ono się nazywa.)
    A polska oświata już leży i kwiczy. I nie, nauczyciele nie sa w stanie lać betonu:) To zbyt wiele czasu zajmuje:) A na serio, to te dzisiejsze przygłupy (tyko ino mi nie wpeiraj, zę o nauczycielach tu mówię) po różnych Wyższych Szkołach Tego i Owego, to nawet sznurka nie potrafią przytrzymać:) a co mówić o laniu betonu.
    I tak, jak sobie życzysz, to mówienie prawdy (sytem jest zły a ludzie tylko kwękają, zamiast coś zrobić, albo olać to i zająć się spokojniejszą robotą) mozesz nazywać "demagogią". Nie zmieni to jednak istoty zjawiska. Prawdę mam na myśli.
    No i nie ma to jak argumenty ad personam:). Zwł. w ustach różnych Katonów. Zwł. gadrłujących w sprawach edukacji:). Miodzio:)
  • @leoparda - Im dłuzej CIę czytam, tym bardziej widzę, że się nie zrozumiałyśmy.
    Piszesz "dyskusja jaka praca jest cięższa dla mnie jest bezprzedmiotowa." - TAŻ JA DOKŁADNIE TO SAMO MÓWIĘ!!! Tyle, że o nauczycielach:). Prosząc ich, by nie palili farmazonów, bo to czy jakaś praca jest cięższa, czy nie, to sprawy względne. Zależne m.in. od naturalnych predyspozycji.

    Pisesz też "To może przyjmijmy, że trzeba wiele zrobić w tej materii aby naprawić polską oświatę. Potrzebne są rozwiązania systemowe, które będą dobre dla młodzieży, nauczycieli i rodziców, a nie robione pod potencjalnych wyborców, którzy zagłosują na daną partię" - A czy ja mówię co innego?:)

    Inny kawałek: "Temat nauczyciele i już jest niezgoda." No:). Jakoś z innymi zawodami nie ma awantur, gdy te same arguemtny im wyłuszczę:). Ciekawe:).
  • @fasachalan - NIe ja o sobie, tylko rozmówcy o mnie.
    Coś w ten deseń pisali:). Tak, to nie wymaga komentarza - Ten fakt sam w sobie świadczy o rozmówcach:). Tu sie zgadzamy.
  • @bez kropki
    Przeprosiłem, a Ty dalej bluzgasz. A w ogóle, to zobacz jak piszesz po polsku, naprawdę. Podnieciłaś się tematem, więc Cię boli. Miałaś pecha do swych szkół i dziecka. To widać po Twej "polszczyźnie". Tkwisz chyba głęboko w betonie. Moja żona zawód wybrała świadomie i nie zgadza się z kłamstwami. Chcemy mieć państwo policyjne, choć policjant ze średnim wykształceniem dzisiaj na starcie ma 2500,00 zł. Wszystko!
    Ps. Ksywkę "bez kropki" pamiętam z zagraj.pl Jesteś brydżystką i piszesz niekiedy takie głupoty?
  • @Mirek - A w którym miejscu do Ciebie bluzgam:)?
    Do inncych też nie bluzgam, tylko mówię ich językiem:). Pecha do szkół, powiadasz... Taaa... Nie ma to jak wiedzieć o innych wszystko, lepiej niż oni sami:). Ech, ta psychonaliza domorosłych fachowców:).
    Mnie się po prostu nie podoba mi obecny system oświaty. Nie podobają mi sie też skamrzące łajzy, bez zwględu na zawód. I o tym mówię. Tylko o tym... No, ale się świętkoradczo "zamachnęłam" na nauczycieli (nie mylić z Nauczycielami!). To dużo gorzej niż jechanie po duchowieństwie, czy nawet Matce-Polce:). Ta dyskusja pokazuje właśnie to zjawisko:).
    Człowieku przeczytaj jeszcze raz, bez emocji mój 1-szy wpis. Gdzie tam jest to wszystko co mi przypisuejcie?:) Jest tylko diagnoza (złego) stanu oświaty wyrażona językiem bogatym w środki stylistyczne stosowne do opisywanych zjawisk...
    Polszczyzny mojej nie krytykuj, bo nie masz ku temu upawnień ani... umiejętności:).
    Tak, do dziecka też miałam pecha. Wyjątkowego. Taaa... Najlepszy uczeń w klasie:). Tak, to JEST problem w obecnej szkole:). Poza tym, ach jak to wyśmienicie świadczy o kulturze piewców polskości i etosu oświaty - te argumenty ad personam:).
    Co do kłamstw, to zgadzam się z Twoją żoną - tak samo się z nimi nie zgadzam:).
    Państwo policyjne, mówisz, chcesz? A to sobie chcij:). Ja nie chcę:). Temu daję wyraz:)
    A głupot nie piszę nigdy. Czasem najwyzej wygarnę ostro ostrą diagnozę. No, ale jak ktoś sprowadza wszystko do betonu...;) To i beton wszędzie widzi:). Sorry, ale takie wnioski się nasuwają przy analizie wypowiedzi (i reakcji) takich jak powyższe.
    Znaczy z Twojego komenta rozumiem, że Ty uważasz, że wszystko jest OK w tej oswiacie:). Masz prawo. Ja też:). I na tym właśnie polega problem w tej dyskusji:).
    A co do ksywy, to nie jednemu psu Burek:).
  • @bez kropki
    Odpowiedz sobie na pytanie - jeśli kilka osób w tej dyskusji ŹLE rozumie twe słowa i intencje, to być może nie wyrażasz się zbyt jasno?

    Sorry, ale ja czytając twoje słowotoki mam wyraźne problemy z wyłapaniem clou twoich wypowiedzi. BO to SĄ słowotoki, w których wkurwiająco teoretyzujesz i mieszasz wszystko ze wszystkim.

    Ja się poddaję, pani inżynier (Karwowska). Złośliwie i ad personam tylko dodam, ze patrząc na twój styl mam wrażenie, ze nie bardzo przykładałaś się do części humanistycznej swego wykształcenia, natomiast prawdopodobnie liczysz w głowie pierwiastki trzeciego stopnia z 598,56. Też dobrze. Tylko po co wymądrzasz się w tematach o których nie masz BLADEGO pojęcia?

    Wartość twoich wynurzeń o nauczycielach jest JESZCZE niższa niż wartość moich wyobrażeń o pracy architekta/inżyniera, bo ja przynajmniej liznąłem tej polibudy. Ty natomiast nie zdradzasz się epizodem nauczycielskim w swoim życiu.

    Pisz spokojniej, dziel na akapity, precyzuj i argumentuj, wtedy wszystkim będzie łatwiej.

    Inputujesz innym z regularnością wahadła, że nauczyciele narzekają, że niby twierdzą, iż w oświacie jest wszystko ok - a dyskusja i dyskutanci PRZEDE WSZYSTKIM zaczynają od niezgody na medialne NAGONKI NA NAUCZYCIELI, regularnie organizowane w onetach i sronetach.

    A niech się po prostu wszyscy odpierdolą od nauczycieli i nie wyrzucają im zasranych wakacji w licu i sierpniu, czy urojonych 4500 zł wypłaty co miesiąc! Jestem w tym środowisku od lat i nie słyszę narzekań na warunki pracy i płacy, widzę natomiast ROZGORYCZENIE, z jak lawinowo narastającą POGARDĄ polskie konsumpcyjne i roszczeniowe społeczeństwo postrzega ten zawód.

    A już dawno temu powiedziano z przekąsem: OBYŚ CUDZE DZIECI UCZYŁ.

    Z dupy - za przeproszeniem - się to nie wzięło.

    Nie musisz odpisywać.
  • Mirek
    Przymierzałem się do podobnego postu od dawna. Mam nawet zestawienie zarobków nauczyciela dyplomowanego (moje żony, polonistki z 25-letnim stażem). Mimo, że zostałem o krok z tyłu za Twoim tekstem to jednak dzisiaj coś napisze, bo stopień ogłupienia społeczeństwa jest niewyobrażalny.

    Pozdrawiam
  • @ All (za wyjątkiem tych, którzy nie potrafią czytać ze zrozumieniem oraz tych, którzy zawsze wiedzą lepiej) :)
    Zaczęłam się rozprawiać i zobaczyłam, że wychodzi z tego osobny post. Nie będę jednak paskudzić swojego bloga takimi;) tematami.
    Druga uwaga wstępna: jak chcecie mnie lżyć od inżynierów w cudzysłowie, to piszcie „inrzynier”;).

    Ja swołocz paskudna (używam swoich obelg, bo Waszych pozapominałam a za dużo tego było na cytowanie) zanim zacznę „lżyć” tych „bidnych” pracowników tego, co obecnie nosi nazwę oświaty, to odwołam się do faktów (fanaberia taka).

    Fakt 1: Wiele z tych osób „co poszły” na WSP (Wyższa Szkoła Pedagogiczna przez vox populi zwana nie wiedzieć czemu – hihi- „Podstawową”), to faktycznie ci, którzy „nie dawali rady polibudzie”. Poszli zatem w humanisty, tam zresztą też „nie dawali rady”, ale jednak potrafili „utrzymać głowę nad wodą”. Cały czas narzekali jak to ciężko, jak nieludzko ciężko. Pokończyli te swoje studia i zwykłą rzeczy koleją zaczęli nauczać. I furt narzekają jak to ciężko, jak nieludzko ciężko. Są to otóż zwykli nieudacznicy, którzy robią złą passę Nauczycielom. Znaczy jak miauczeli, tak miauczą nadal, tylko w innej sytuacji. Podjąć prób naprawy nie zamierzają, bo to ciężko, nieludzko ciężko. I czują się haniebnie oszukani. No. Bo miało być tak fajnie a tu trzeba pracować. Skandal normalnie!
    Wyjaśnienie dla zaperzonych;): nie jadę tu po nauczycielach, tylko pokazuję zjawisko polegające na tym, że leniwe jednostki zmamione pozorną łatwością pracy nauczyciela „poszły w nauczyciele”, zetknęły się z realnym życiem (wcale nie jest różowo) i zaczęły skamrzeć. Czarne owce są wszędzie, ale tu jakby głośniej beczą.
    A powiedz tym nieudacznikom, że przecież nie ma musu nauczania… Jej, to będzie awantura!
    Mogę sobie tylko wyobrazić jak się czuje wśród takiego otoczenia osoba, która na pedagoga poszła z przekonania, zgodnie ze swoimi predyspozycjami itp…

    Fakt 1a: Miernotę i brak efektów łatwo jest ukryć w stertach sprawozdań. Nauczyciela, który chciałby realizować swój podstawowy cel (nauczanie) te papióry tylko nadmiernie pętają. (I nadal nie kaman, czegoż wsiedliście na mnie, gdy to uprzednio wyraziłam. Ale to bez znaczenia – nie muszę rozumieć wszystkich zawiłości tego świata.)

    Fakt 2: Ciężką pracę to ma np. górnik na przodku, salowa w szpitalu, policjant (Pamiętacie? W ub. roku chuligani zadźgali policjanta, który, będąc zresztą po służbie, rzucił się ratować bitego człowieka), strażak (wszedłbyś jeden z drugim do palącego się budynku, bo tam człowiek został?! A strażacy tak potrafią.), ratownik medyczny. O ratowniku osobna wzmianka: kilka lat temu media starannie przykryły sprawę, że pewien ratownik prowadząc resuscytację jednego człeka zaraził się od niego wirusem HIV. A że (ratownik) był na umowie, nie na etacie, to jakieś tam kruczki prawne były i nie refundowano mu leczenia (choć dla całej reszty społeczeństwa ma ono być niby to darmowe). Ratownicy i tak będą ratować każdego obrzyganego pijaka itp. Każdy może zostać policjantem… I zarabiać tę oszałamiającą kasę… Pomijam fakt, że do poli trzeba zdać nieproste testy (IQ, psychologiczne i sprawności fizycznej). Pomijam, bo się znowu ktoś poczuje zelżony;). A ubliżanie adwersarzom, jakoś nie jest moją intencją, choć niektórzy wiedzą lepiej;). Ale mniejsza z tym. Wracajmy do faktów.

    Fakt 3: Jak coś jest źle, to część ludzi narzeka po cichu, część narzeka głośno a część szuka rozwiązań. Drobny ułamek obraża się na tych, którzy szukają rozwiązań.

    Fakt 4: Inżynierów szkoli się po to by: a) myśleli analitycznie, b) myśleli i działali zadaniowo, c) aby ich odruchową reakcją na problem była próba rozwiązania go (DZIAŁANIE) a nie labidzenie. (Obrzydliwe, żadnej empatii te potwory nie mają. No. Stwory takie z rozumienia i z uczuć wyższych wyprane.)

    Fakt 5: Środowisko nauczycielskie było ongiś oskandalizowane pomysłami niejakiego Giertycha. Z ulgą przyjęło „zmianę na lepsze” jak wymieciono Giertycha (nie żebym go lubiła, ale parę pomysłów miał dobrych). Znani mi osobiście nauczyciele od samego początku zachwycali się SLD i innymi takimi. No i tak, po „tym wstrętnym Giertychu” (to cytat), przyszło „lepsze”... A jak ono jest lepsze, to widzimy wszyscy – i system oświaty, i sytuacja w szkole, i „czarny pijar” wokół oświaty. Znana mi osobiście próbka nauczycieli nadal jednak nie widzi pewnych związków przyczynowo-skutkowych i z uporem godnym lepszej sprawy głosuje na PO (równocześnie klnąc na p. Hall). (Tu odejście od faktów i wtręt osobisty: mam współczuć takim ludziom? Czego?). Możliwe, że „moja” „próbka nauczycieli” nie jest reprezentatywna. Nie prowadziłam obserwacji ani badań w szerszym zakresie. Mówię tylko o tym, co udało mi się zaobserwować na dostępnym „materiale”.

    Fakt 6: „Czarny pijar” się olewa bądź umiejętnie dementuje. (Drobiażdżek: w blogosferze nie trafiłam dotąd na blog nauczyciela, na którym by praktyk logicznie pokazywał bezsens „reformy”, prawdziwe oblicze swojej pracy itp. Przeważają „gorzkie żale”.) Policjanci nie przejmują się tym, że uważa się ich za debili, lekarze machają ręką na stereotyp łapownictwa. Obie te profesje robią swoje – ratują nasze tyłki, życie i zdrowie, w myśl przysłowia, że psy szczekają, karawana idzie dalej. Również geodecie możesz powiedzieć, że to chciwe pijawki i za latanie ze sznurkiem (no, teraz już laser za nich „lata”, ale to tym bardziej) nie powinni tyle brać. Geodeta nawet ramionami nie wzruszy. Księża, „z zawodu” pokornie znoszą zarzuty przeróżne, cichą pracą świadcząc (mówię o ogóle tych dobrych, nie o czarnych owcach) o nieprawdziwości zarzutów. Urzędnicy nie walczą z tym, że się ich obraża od leni, nierobów i łapowników. I tak samo z każdą inną profesją. A weź co powiedz o nauczycielach – to zaraz raban pod niebiosy. Zelżyć Michnika, czy nauczyciela, to prawie na jedno wychodzi. (Ludzie, jak Wam źle z tym pijarem czarnym to coś róbcie. Weźcie jednak pod uwagę, że znikąd on się nie wział... Ale wracajmy do faktów.)

    Fakt 7: Nie spotkałam się z protestami nauczycielstwa dot. reformy oświaty. Dopuszczam, że mainstream „przykrył” ten temat i że skutkiem tego sprawa nie przebiła się do świadomości społecznej. Nie posiadam jednak danych co do tego, by nauczyciele usiłowali choćby protestować przeciwko głupocie reformy. (Tu odejście od faktów i wtręt osobisty: mam im współczuć? Czego? Jak sobie pościelili, tak się teraz wysypiają. Możliwe jednak, że nie wiem o jakichś faktach i skutkiem tego źle oceniam sytuację w tym miejscu.)

    Fakt 8 powszechnie znany: Szkoła działa źle. Nie uczy (liczne dowody, nieliczne wyjątki). Nie wychowuje (bo to by się kłóciło z „prawami ucznia”). Marnuje czas nauczycieli i uczniów. O patologiach (przemoc, niemoc nauczycieli lub niechęć by cokolwiek robić, fałszywe „adehade” i in.) nie piszę, bo to fakty powszechnie znane.

    Fakt 9: W dużej mierze wypracowania zostały zastąpione przez testy. Testy poprawia się szablonem.
    Fakt 9a: Dawno temu, wypracowania „z polaka” pisalim co tydzień. Poprawione były za kilka dni. Obecnie raz na kwartał jest test. TEST. T.E.S.T. Oceniany szablonem… A w teście np. z chemii są kwiaty polotu, pedagogiki i edukacji typu „Roztwór kwasu fosforowego będzie miał odczyn: a – kwaśny, b – zasadowy, c – obojętny.” Z „polaka” też spotykałam podobne do tego kwasu perły w stylu „Co to jest? Po wodzie pływa kaczka się nazywa?”

    Fakt 10: Ongiś matura „z polaka” to było wypracowanie pisane przez chyba 3 godziny… Nie słyszałam, by ówcześni nauczyciele sarkali. Wyniki były dostępne po kilku - kilkunastu dniach. Przynajmniej u nas. Obecnie matura to jakieś dziwolągi. Szczegółów nie znam. Brzydzę się dziwolągami, to i nie szłam w tym kierunku (które to działanie polecam innym, którzy się brzydzą).

    Fakt 11: Onet od dawna jest znany z manipulacji (eufemizm). Jest to po prostu gadzinówa i nikt porządny się nie przejmuje tym, co tam piszą, ani tym bardziej nie dobiera sobie do głowy, bo to propaganda i takie coś, jak ten komiks niemiecki niedawny (eufemizm na „pierdolenie o Szopenie”).

    Fakt 12 powszechnie znany: Nazwanie myszy żabą, żaby z niej nie uczyni. Nazwanie Nauczyciela chciwą pijawką i leniem, wcale go leniem nie uczyni. Pijawką tym bardziej. (Podobnie jak w punkcie 6.)
    Fakt 12a: Tłumaczą się tylko ci, co mają coś na sumieniu.

    Tyle faktów. Myślący wyciągną wnioski.

    Teraz prywata.
    Owszem, chętnie się zgodzę by żona jednego z Panów zamieniła się ze mną na prace – dam jej 1/3 swojego wynagrodzenia, gdy zrobi 1/3 mojej roboty. Nie wiem tylko, czy ONA zechce tyle pracy za tak niewielkie w sumie pieniądze:). I tu dochodzimy do drugiej kwestii: nie zazdroszczę architektom, adwokatom in. ich zarobków. Gdyby motywowała mnie tylko kasa, to bym szła na tego przykładowego architekta;). Każdy mógł tak zrobić. Każdy mógł iść na tego przebrzydłego architekta i teraz łupać kasę. Nie chciał? To nie. Musu nie ma. Ani w tę, ANI W DRUGĄ.
    Zawodu nauczyciela liznęłam. Wzmiankuję to nieskromnie. W jednym z komentów.

    Do reszty zarzutów odnosić się nie będę, bo jakoś tak (jako bezmózg i szuja, czy co tam chcieliście we mnie widzieć, no w każdym razie potwór bez krzty przyzwoitości i zrozumienia) subiektywną niechęć odczuwam do argumentów ad personam. Zwłaszcza chamskich.

    Pozdrawiam tych, którzy znają sens słowa „dyskusja”;).
  • @MisQot - No właśnie. Też mnie to zastanawia. :)
    Znaczy to, że z każdym mogę się skutecznie komunikować, tylko z obrońcami uciśnionych nauczycielek jakoś nie:). Z samymi nauczycielami albowiem jakoś mi ta sztuka wychodzi.
    No i właśnie "w tej dyskusji". W innych jakoś nie mają tych problemów;).

    O części humanistycznej mojego wykształcenia lepsi od wkurzonego męża subtelnej, umęczonej pani od polskiego się wypowiadali (jak juz lecimy wycieczkami osobistymi) :). (Uwaga: tu jest emoikonka dla podkreślenia, że uwagę trkatuję lekko a nie na poważnie w celu ubliżania rozmówcy.)

    Do dyskutowania o Onecie się nie zniżam:). Z zasady. Przecież każdy chyba wie (przynajmniej tu), że to granda a nie źródło informacji? Tylko specyficzna grupa ludzi wierzy w to, co wyczyta na onecie/sronecie;). I w ogóle nie ma się co przejmować tą propagandą! A jak ona komuś przeszkadza, kogoś męczy, to można np. popełnić objaśniającego fenomen posta, co nam zapowiedział MiltonHa.
    A tak na poważnie: Człowieku, Onet mam traktować na serio? A niech sobie piszą, że nauczyciel zarabia i po 50 tys.! I tak im nie uwierzę. Problem z oświatą leży albowiem gdzie indziej. (To wszystko a poropos "odpierdalania się od nauczycieli" i "wyrzucania im zasranych wakacji", jako i też w temacie "nagonki na nauczycieli".)

    Nie, nigdzie nie twierdziłam, że "nauczyciele twierdzą, że w oświacie jest ok." To było pytanie/stwierdzenie retoryczne... Figura taka...

    Dalej piszesz o pogardzie wobec nauczycieli. Pisałam o tym dużo. Tamże znajdziesz wątki na okoliczność skąd się ta pogarda wzięła. I czemu dotyczy ona tylko płaczących leni a nie Nauczycieli.

    A o uczeniu cudzych dzieci to znam to z drugiej strony (mże być, że z drugiesj strony dupy). - Poprawiam otóż (w czynie społecznym) po zreformowanej (raczej zdeformowanej) oświacie... System nauczania nauk ścisłych jest niedobry. A jak się jeszcze trafi nauczyciel, który nie potrafi rozwiązać zadania z chemii i na kolejnych latach powiela ten sam błąd... No, ale o nieudacznikach kalających ten zawód już było.
  • @bez kropki
    Sorry, ale ten bełkot nie jest napisany po polsku. To wygląda jak tłumaczenie z francuskiego, zrobione przez translatora Google.

    Mimo to, przebiłem się jakoś. I zastanów się, jak musisz mieć czepek ciasny, pisząc na poważnie FAKT NR 9 i 9A.

    Udowodniłaś, że zwyczajnie pieprzysz bzdury.

    Żegnam.

    Doprawdy, śmiechu warte są te twoje dopiski, jakobyś ty była ta, która rozumie pojęcie "dyskusja". Nie wiem, czy ktoś ci już to napisał, ale twoje teksty wypełniają - przynajmniej tutaj - definicje "trollingu".

    Z mojej strony koniec tematu.
  • @MisQot - Ad 9 a - jak znajdę, to zeskanuję i zapodam do publicznej wiadomości:).
    Jeśli jeszcze nie wyrzuciłam tego w słusznym:) gniewie. To autentyk człowieku:). Trochę Cię w tym miejscu rozumiem - też bym nie wierzyła, gdybym nie zobaczyła na własne moje oczy rodzone. Tak testów, jak w szczególności perły o której piszę w pukcie 9a.

    Masz prawo nazywać to pieprzeniem bzdur. Nie zmienia to jednak obiektywnie istniejącego faktu - tu: testów i niektórych w nich perełek. Szekspir wyraził to bardziej elegancko "to co zwiemy różą pod inną nazwą także by pachniało", ale sens jest ten sam. - Testy istnieją. Widziałam. Młode do domu przynosiło na moją stanowczą prośbę. Również częstotliwość testów jest taka, jak podana przeze mnie. Może gdzie indziej jest z tym inaczej, ale u nas realia wyglądają właśnie tak.

    I nie, to nie jest dyskusja:) (nie mam albowiem zwyczaju dyskutowania z faktami). To zestaw zebranych faktów. Fakty mówią same za siebie.
  • @bez kropki
    To, co przedstawiłaś nazywasz Ty faktami. I to jest cała Twoja opinia. Wszystko, co piszesz uważasz za ostateczne. "Zelżyć Michnika czy nauczyciela...prawie to samo...", jak to komentować? Jak mam się odnieść do Twych stwierdzeń ostatecznych, że poloniści testy raz na kwartał zadają uczniom, przykładają szablon i już? Jeżeli są tacy nauczyciele, to nie są to żadni nauczyciele. Ale Ty takie właśnie sądy całościowe perorujesz. Uogólnienia. Na koniec-pokaż mi gdzie napisałem, że w oświacie jest wszystko w porządku. Właśnie takimi tekstami wpisujesz się dokładnie w salonową propagandę.
  • @Mirek - Nie Mirku. Rozgranicz.
    Fakty przedstawiam jako fakty. (I podobnie jak Ty, twierdzę, że to konkretne, omawiane na bazie tychże faktów coś, to NIE jest szkoła ani NIE są to nauczyciele. Cieszy mnie, że choć tu się zgadzamy.) Opinie wyrażam osobno. N.b. opinie te opieram na doświadczeniu, jakie się rodzi z obserwacji faktów (przytoczonych, by nie być gołosłowną; Nie są to więc uogólnienia, ale mnieszsa o to). Następnym razem, jak nie zapomnę, to zeskanuję te testy, albo co:). Bo to najwyraźniej jakiś kamień obrazy jest;).

    O zelżeniu Michnika i nauczyciela... Toż figura retoryczna mospanie! Porównanie. Mające na celu coś tam zobrazować. (A co mające zobrazować, to pisałam TAMŻE, w punkcie bodajże 6.). A skoro to jest środek stylistyczny, to i nie ma przymusu go komentować.
    Poza tym nie peroruję sądów:). Peroruje nade mną szanowne grono, jako i też sądy feruje różniste:). Ale to betka.

    Nie musisz się też odnosić do mojej wypowiedzi nt. przykładania szablonu. Patrzyły na to osoby godne zaufania a testy ja też widziałam. Nie byłam wtedy piajna;). Zaburzeń wzroku nie miewam:). Znaczy jak widziałam, to oczom własnym wierzę:). Ty nie musisz:). Bowiem nie domagam się od Ciebie zajmowania stanowiska w tej kwestii.

    Podobnie z tym zarzutem, jakobym Ci wpierała, że twierdzisz iż w oświacie okej. - Toż au rebours było! No bo ja twierdzę, że w oświacie stajnia Augiasza, Ty mnie gasisz i strofujesz, no to się w dalszym toku debaty (RETORYCZNIE) pytam, czy to faktycznie jest tak ślicznie w tej oświacie (bo mnie się widzi, że nie i dziwi mnie, że obrywam gdy to mówię itd.). I tylko o to mi chodziło. (Nie wiem, jak można prościej wyrazić tę myśl.) Że nazwiesz to propagandą - to Twoja sprawa. Ja tam się etykietkami nie przejmuję:).

    A fakty, tak, fakty są poniekąd ostateczne (piszesz o "stwierdzeniach ostatecznych", dla mnie rzeczą ostateczną jest wymowa faktów i na niej opieram swój chwilami surowy osąd).
    Jak testy w szkole (powtarzam, że praktykuje się tam testy a nie wypracowania) sprawdza uczeń, to mnie akurat się to nie podoba. Będę to krytykować. (Nie musisz się z moją krytyką zgadzać.) I widząc taką anty-robotę będę się głośno zastanawiać za co właściwie płaci się takim ludziom. Jeśli to głośne zastanawianie się sprawa Ci przykrość, to sorry, ale jest jak jest, faktów nie zmienię.

    "Zły ten ptak, co własne gniazdo kala,
    Czy ten, co o tym mówić nie pozwala?" (Nie to nie ja tak "ubliżam" tym tekstem złośliwym;).)
  • @Mirek
    Mirek, przestań. Ja pierniczę, ktoś bez kropki wciska kit, że poloniści w gimnazjum czy liceum pracują na testach i szablonach.

    Plus robi z siebie KOMPLETNEGO DEBILA twierdząc, ze może w każdej chwili z marszu wziąć do sprawdzania matury pisemne.

    No po prostu zaczynam mnie to wkurwiać.

    Czekam na dzień, gdy będzie można wyciąć trolla, bo my tu strzępimy języki, klawiatury i kilobajty tekstu na gadanie z kuniem o obroku.

    Idiotyzm.
  • @Mirek
    Nie wspomnę już, że właściwie OD PIERWSZEGO komentarza tego trolla powinieneś wypierdolić na zbity pysk za porównywanie m.in. twojej i mojej zony do małpy.

    Jak sobie pomyślę o tych wszystkich weekendach, wieczorach z ostatnich 10 lat, gdy moja kobieta ślęczała nad dziesiątkami i setkami prac, o tych majowych sobotach i niedzielach, gdy jako egzaminator i weryfikator siedziała po 12 godzin w Tarnowskich Górach w zimnych podziemiach technikum włókienniczego nad tą makulaturą - to mam ochotę strzelić w pysk tą inwalidkę bez kropki.

    Bezczelne bydlę.

    Ad personam.
  • Mirek
    Tak jak obiecałem, napisałem dłuuuuuugi post na ten temat, a wszystko po to by czarno na biały odkłamać te wszystkie bzdury jakie w tym temacie krążą po sieci i łżemediach typu TuskVisionNetwork24 monet.pl. niecodziennik.pl itp.
    Artykuł jest tutaj:
    http://miltonha.nowyekran.pl/post/5094,obys-wlasnych-dzieci-sam-nie-musial-uczyc
    Wszystko na liczbach, faktach i przykładach.

    Teraz niech się schowają.

    Pozdrawiam
  • @MisQot - Uprzejmie proszę dodaj mnie do swojej czarnej listy, jeśli
    jest ta możliwość na Ekranie. Ja albowiem nie mam zamiaru sprawiać Ci przykrości. Tak samo, jak nie mam zamiaru wyprzeć się faktów, o których piszę.
    A tak przy okazji - gdzie to niby piszę o szablonach w liceum?:) Nie, nie to retoryczne, żeby zwrócić uwagę, że nie tak czarny ten diabeł.

    A Twojej żony do małpy nie porównywałam. Ją w tym miejscu publicznie przepraszam, jeśli poczuła się dotknięta, choć wolałabym, by poczytała jeszcze kawałek dalej. Jeszcze czyjaś żona czuje się zelżona? (I niech mi polonistki wybaczą rym w prozie. Żeromskeimu się to zdarzało, to może i na blogu jest wybaczalne.)
    Otóż jest tak, że "małpy" funkcjonują obecnie w bardzo "nośnym" kontekscie... Okazało się otóż niedawo, że zdaniem pewnego Rosjanina, wieżę kontroli lotów mogą obsłużyć małpy. (To było na tyle mocne, że weszło do języka potocznego.) A skoro mogą wieżę, to mogą i matury. W PRZENOŚNI.

    W pysk się strzelić nie dam. Oddam:). Ale to żarty mocium panie. Ja otóż upraszam nie ubliżać inwlidom (użycie słowa inwalida w kontekście sugerującym obelgę jest... jakeie widać).

    Siedzenie godzinami w zimnych pakmerach, gdy te słowiki "zawodzą swe trele" (A! Nie! To nie ta epoka.) to jeszcze nie jest coś, co by było wystarczającym pwoodem do walenia oponenta w pysk. Sama tak siadywałam. Jako weryfiaktor, zresztą:) Tylko trochę innej makualtury:). Da się przeżyć i na pewno nie jest powodem do urządzania innym awantur;). (Ani też do innych rzeczy, które ja ze swej strony wyczerpałam wyżej.)
  • @bez kropki
    A czyja to wina? Ja uważam, że systemu.
  • @bez kropki
    Wiesz, wydaje mi się, że przyczyną tej "niezgody" jest to, że znamy szkołę z innej perspektywy niż jest teraz. Znamy ją z ławki szkolnej i nasze odczucia, spostrzeżenia przenosimy do obecnych czasów. A teraz jest zupełnie inaczej (pozycja ucznia i pozycja nauczyciela). Jeżeli czegoś nie wiemy, to cofamy się myślą wstecz i już mamy odpowiedź. A może być inaczej.
  • @leoparda - Ja to znam z autopsji:)
    Że wina systemu, to się zgadzam i o tym właśnie mówiłam. No, ale mężowie nauczycielek nie zostali przeszkoleni w czytaniu ze zrozumieniem:), albo może mają wyjątkowo samokrytyczne podejście, że tak wszystko biorą do siebie;). Mniejsza z tym. Tak, masz rację. - Chory jest system i TU WŁAŚNIE potrzeba działań. Wszelkie inne, to tylko kit na pryszcze.

    Jeśli zaś chodzi o widzenie szkoły, to znam ją z autopsji. Moje młode osobiście chodzi do tego marnowacza czasu. Widzę z czym przychodzi... Znajomi (wśród których jest kilku nauczycieli) czasem wypłakują mi się w rękaw (ze szczegółami, stąd znam i matury - hihi). Dziecko sąsiadów jedno, czy drugie, jako ofiara ssytemu szkolnictwa wyamga czasem wyciągnięcia z toni;) - Osobiście nadrabiam zaniedbania systemu i nauczycieli (nazwiska sobie póki co, podaruję, w kazdym razie nie są to ogólniki, tylko konkretne osoby, które z talentem pieprzą swoją robotę). Widzę podręczniki, zeszyty i te testy nieszczęsne. Niedawno wpadł mi w rękę materiał z opinią członków PAU(!) nt. błędów zawartych w podręcznikach. Słyszę rodziców skarżących się na szkołę (idioci! ale to osobny temat). Młodzież na ulicy i kaltce schodowej widzę, słyszę, czuję, obje*uję (mnie wolno, nauczycielowi nie i to jest chore). Kogoś tam (Ukrainiec z naszej krwi) niedawno przygotowywałam do matury z polaka i go przygotowałam. Zdał śpiewająco i się dziwił, że to takie łatwe było w porównaniu z wyciskiem, jaki miał u mnie.
    Razem wziąwszy jest to jakiś materiał pozwalający na czynienie obserwacji i wyciąganie wniosków. Na ogół niepochlebnych;) Ale to już inna sprawa.
  • @leoparda - PS. Ja się nie skarżę, ergo nie ma mowy o "winie":).
    To że weryfikator z nadzoru siedzi i przelicza projekt to nie jest ani wina, ani systemu:). To zdroworozsądkowy wymóg, by się dach na szkole nie zawalił;). I trzeba to zrobić szybko. Jak trzeba, to trzeba. Jeden się weźmie za bary z problemem a drugi będzie robił problem:). To wg mnie różnice osobnicze i system nie ma tu nic do rzeczy:).
    A o systemie tego co w tut. kraju niesłusznie nosi nazwę oświaty, to godna polecenia dyskusja toczy się na blogu Miltona Ha.
  • @leoparda
    Problem w tym, ze o ile intencje bez kropki sa byc może słuszne, to przedstawia je w tak bezmyślnie bełkotliwy sposób, że nie sposób je właściwie odczytać.

    Intelektualny groch z kapustą.
  • @bez kropki
    "To że weryfikator z nadzoru siedzi i przelicza projekt to nie jest ani wina, ani systemu:). " - to tez jest wina systemu. W normalnym swiecie powinien miec zaplacone za te nadgodziny, nawet jesli wzial ta robote do domu. Albo o ile to mozliwe przeliczanie powinno byc rozdzielone na wiecej osob. Inna sprawa, ze tak dobrze to chyba nigdzie nie ma.
    Co do twoich komentarzy, zrobilas dyskusje na temat uzalania sie i systemu oswiaty, a artykul i komentarze nauczycieli i ich rodzin byly na troche iny temat i dlatego zaczeto Cie wyzywac od troli.
    Tak na przykladzie. Nie wiem ile zarabiasz, ale przyjmijmy ze 3 razy X (X to pensja nauczycieli - ta podawana tutaj przez innych, a nie ta z onetu). Moze zarabiasz wiecej moze mniej, to nie ma znaczenia.
    To teraz jak by sie pojawil news w gazecie, ze inzynierowie to az TYLE zarabiaja, bo az 10 razy X. Tyle wyjdzie, bo podadza brutto i z nadgodzinami i jakimis dodatkami, i moze jeszcze czesc ma wlasny biznes i z niego ciagna krocie i zawyzaja srednia. Dodadza jeszcze, ze to prosta praca, bo inzynierowie nic nie robia, bo nadzor to tylko siedzenie w pakamerze i czytanie; ze pracuja tylko 5x8h (bo tyle maja na umowach) - to pewnie tez bys nie siedziala spokojnie. Szczegolnie, ze nawet przy artykule o nauczycielach nie moglas sie powstrzymac od pokazywania, ze twoja praca nie jest lekka.
    Tak poza tym zdecydowanie mozna stwierdzic ze praca nauczyciela jest INNA niz praca weryfikatora. Czy ciezsza, czy lzejsza, to juz mozna dyskutowac i zalezy to od wielu czynnikow - jaka firma, na ile oblozenie praca, goniace terminy, badz luz na zrobienie wszystkiego; latwiejsza badz trudniejsza klasa, wieksze badz mniejsze zaangazowanie. Zapewniam Cie ze da sie znalesc weryfikatorow (no moze zdecydowanie rzadziej w prywatnych firmach) ktorzy beda mieli lzejsza robote niz nauczyciel ktory przyklada sie do swojej pracy.
    A system oswiaty i jego bolaczki to inny temat.
  • @Domin - SIEDZIAŁABYM spokojnie, bo
    mi to lotto, co o mnie napiszą/powiedzą/pomyślą. Potwarze albowiem nie zmieniają faktów, amen:).

    A niespójności tematycznej nie ma. Post był nt. rzekomego fałszowania ciężkiej nauczycielskiej doli (no, że te media to tak kłamią a w rzeczywistości wcale nie jest różowo). A ja argumentowałam, że wcale ta dola nie jest taka znowu ciężka;), ale że jednak ogólnie w oświacie JEST źle. W dyskusji zdodałam coś, co wydawło mi się być oczywistym, że onetowi się nie wierzy, z założenia:). W takim miejscu jak Ekran trzeba to komuś tłumaczyć?;))))

    A wyzywanie mnie od nie pamiętam już czego (troll to miłe zdrobnienie wobec innych określeń, jakimi uraczył mnie humanista domowego chowu), to wyłączny problem wyzywającego, który ma kłopocik z rozumieniem tekstu, nie mój (ten problem):). Z tego też powodu (że problem nie jest moim) nie tłumacz mi takich oczywistych rzeczy. - Nie obrażaj mnie już bardziej.

    A! No i siedzenie w pakamerze, to nie zawsze są nadgodziny;). Czasem to robota dodatkowa. Ale jaka by ona nie była - gdyby mi się nie podobała, to bym ją rzuciła, zamiast biadać:). I TO WŁAŚNIE CHCIAŁAM PRZEKAZAĆ.

    I najważniejsze: JA NIE PORÓWNYWAŁAM PRACY OBU WERYFIKTAORÓW... Ludzie!!!! Stylizacja wypowiedzi, omówienia, humorystyczne wstawki (o weryfikatorach, RÓŻNYCH weryfikatorach), w celu rozładowania negatywnych emocji dyskutanta... Istnieją takie rzeczy... Na prawdę.
  • @Domin - PS. Jedno tylko jest pocieszające w Twojej wypowiedzi.
    Mianowicie to, że zauważasz różnicę - tak, pokazywałam, że moja praca jest ciężka. No właśnie. Pokazywałam (jako przykład, bo z autopsji najlepiej argumentować), ALE NIE skarżyłam się:). Ot, subtelna różnica.
    Reszta dyskusji - u Miltona Ha. Tamże zparaszam, jak masz ochotę na dyskusję. A jak masz ochotę na mordobicie, jak jeden z Panów, to zapraszam na matę lub w ostateczności ulicę:). Dixi.
  • @bez kropki
    Patrzcie - baaaba-inżynier, totalnie zdolna, kasująca fizyków ze szkoły wiedzą, i do tego judoko-karateka, co kładzie facetów na rekę.

    Sorry, jest coś czego nie umiesz i czego NIE robiłaś?

    Po prostu ręce opadają gdy się czyta takie fantastki bajkopisarki.

    A generelanie nieskłądny styl i kOMPLETNY chaos wypowiedzi.

    Swoją droga, "pani inżynier" to jakiś koszmarny oksymoron ;-)
  • @Dukaneer
    To chodź na rękę i na lotnisko (powozić Cię samolotkiem?) ;) Albo w teren Cię ze sobą zabiorę, byś mógł sobie do woli poczynić studia przypadku tego oksymorona;))).
    [Po prostu istnieją osoby o wielostronnych zainteresowaniach:)]
    A co do stylu, to o środkach wyrazu, skrótach myślowych i takich tam innych perpedyakch wypowiem się kiedy indziej. Najlepiej u siebie na blogu. Tamże zapraszam w celu zapoznania się ze stylem i sensem wypowiedzi.:)
  • @bez kropki
    Czuję się zaproszony.

    Baba-inżynier, prawda, samolotek...

    ;-)

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

ULUBIENI AUTORZY

więcej